Wskoczyć na falę i trzymać żagiel

Ilekroć byłam zmuszona do tego , by  przyznać się sama przed sobą, że mimo wiedzy, sukcesów i świadomości, jakimś zupełnie nieznanym mi cudem zeszłam z  właściwego toru, (więc na nowo musiałam się wziąć w garść : ponownie zredukować dietę i funkcjonowanie :    w tym myśli, ćwiczenia, aktywność, jakość snu)  to kojarzy mi się fascynujący mnie sport -windsurfing. Niestety znam go  tylko z widzenia . Sama tego  sportu nie doświadczyłam, ale jest to moje marzenie.

Tak jak kiedyś moim marzeniem było zrzucić zbędne kilogramy.  Walczyłam z tymi „wiatrakami: wiele lat. Jednak przyszedł moment, gdy wskoczyłam na falę zwaną „turbo redukcja”.

Zazwyczaj pierwsze minuty  po postanowieniu: ” koniec zabawy, robię coś ze sobą, od teraz jem tylko zdrowo, mało, no oczywiście zaczynam znów regularne ćwiczyć są bardzo ekscytujące, pełne nadziei i wiary.  Lecz to co decyduje o sukcesie, to nie niestety postanowienie, nie wskoczenie na falę, ale utrzymanie odpowiedniej postawy. Wystarczy chwila nieuwagi i się leci.

Należy zadać sobie tutaj pytanie: co powoduje, ze udaje nam się utrzymać fason, stabilizacje i siłę? Co decyduje, że nie poddajemy się przy najprostszym sprawdzianie jak zakupy, odwiedziny, wizyty u mamy, czy też tym trudniejszym: wesela, urodziny, bankiety, czy dołek psychiczny?

 

Tak wiec siedzę i rozkminiam, kurcze blade-mam wiedzę, świadomość i wolna wola też wytrenowana, więc o co kaman? W głowie pojawia się odpowiedź:  to ta podstępna podświadomość. Te stare ukształtowane nawyki. No tak, ona, ale …. jak z nią tak uczciwie pogadać, że mi zależy, że lato się zbliża, no i nie czuję się dobrze, gdy te spodnie są takie opięte?

Wizualizacja, pisanie afirmacji, planowanie na papierze, cele, mierzenie ważenie.  Tak tak to pomaga. No może te pisanie afirmacji to raczej należy sobie odpuścić, zapisywanie celów -całkiem skuteczne narzędzie. Pod warunkiem, że ta wytresowana podświadomość nie oszuka Cię tak sprytniutko, że nie zauważysz, że zadowolona pierwszymi „falami” znowu tracisz z oczu cel.

Co wiec przemawia do podświadomości? OBRAZY. A więc jak tu stworzyć właściwe obrazy i nie stracić ich z oczu? To pytanie dla Ciebie i odpowiedź musisz znaleźć sam. Twórz maluj, szkicuj, śpiewaj, byleby tylko przekonało to samego Ciebie na czym Ci właściwie zależy. Bo zależy Ci prawda? Na zdrowiu, pięknym wyglądzie, dobrym samopoczuciu, samoakceptacji, akceptacji otoczenia, uznania. Zależy tak? Czy naprawdę tak bardzo by odsunąć na bok, to co szybko przyniesie ulgę? Czyli zatopienie swoich ząbków w cudowne przetworzone i kaloryczne żarcie? Lecz z tym pychotka jedzoneczkiem jest jak, jak… z „czarnym diabłem” , chodzi mi o tą rybę, oglądaliście „Gdzie jest Nemo”? Ten potwór ma do czoła przyczepioną latarkę, taki wabik, który świeci. Ryby zachwycone tym światłem nie zauważają wielkich   i śmiertelnych zębów, które lada chwila je pożrą.

Pamiętajmy też, że raz wypracowane nawyki są już z nami na zawsze, zakodowane i „zapeklowane”, ale na szczęście „wielkie zwycięstwa” zwykłych ludzi, oraz liczne badania dowodzą, że możemy „nadpisać” stare „Ścieżki nawykowe”- „nowymi. Aby odnieść sukces potrzebujemy do tego odpowiednich materiałów: motywacji, dopingu, wytrwałości i umiejętności cieszenia się nawet z drobnych sukcesów.

 

 

Tak więc nie daj się „pożreć” i trzymaj „kurs”

Reklamy

2 Comments Add yours

  1. Dżodżo pisze:

    Bardzo trafne, bardzo prawdziwe i jak tu się nie dać….urodziny, no jasne jest tort, potem „trzeba” do kawy zjeść to co zostało ze „słodkości” – bo jak nie jak tak 🙂 a rzeczywiście ostatnio mówię sobie, co by mnie najbardziej uszczęsliwiło? no szczupła sylwetka, ale jednak zdarza się że wybieram „chwilowe” szczęście z pełnymi ustami jedzenia. To CHWILOWE szczęscie trwa tyle co przeżucie i połknięcie czegoś dooobreeego, może momencik dłużej – co pozostaje? poczucie winy, a do tego PRAWDZIWEGO szczęścia, czyli wymarzonej sylwetki, tylko oddala.

  2. Dzięki Dżodżo za komentarz. Doskonale to ujęłaś, ale chodzi wiec o to byśmy przekonały same siebie, czy raczej swoją podświadomość, która często bierze stery w swoje ręce gdy ślinka cieknie przy kawałku tortu;), że tutaj bardziej nam zależy jednak na tej długoterminowej lokacie, niż na szybkiej pożyczce. No z nią to trzeba jak z dzieckiem, tłumaczyć, pokazywać, rysować, spotkać się z innymi „dziećmi” którzy mają podobne dylematy, wesprzeć, poklepać po plecach. Często też pomaga wizyta u specjalisty co to zmierzy dokładnie, sprawdzi porówna, pogrozi palcem, ale musi być taki co się ceni, bo my nie lubimy przecież pieniędzy wyrzucać w błoto, tak? 🙂 ale jak kogoś nie stać to ja polecam w/w metody ;).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s